Od kilku lat trwa współpraca Sybiraków z młodzieżą gdyńskich szkół. W 2005 r. pomnik W Hołdzie Zesłańcom Sybiru został uroczyście przekazany pod opiekę młodzieży IX Liceum im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, którego dyrektorem jest mgr Alina Mroczkowska. W kilku gdyńskich szkołach zostały zasadzone „Dęby Pamięci”, które będą przypominały mord tysięcy polskich oficerów w Katyniu. 22 kwietnia 2010 r. w czasie uroczystości „Katyń – Ocalić od Zapomnienia” w Zespole Szkół nr 13 w Gdyni zasadzono dąb poświęcony śmierci mojego Ojca, mjr. Bolesława Ryzińskiego, zamordowanego w Katyniu. Członkowie naszego koła spotykają się kilka razy w roku na lekcjach historii, podczas których w przystępny sposób opowiadają o swoich przeżyciach na zesłaniu. Kiedy mgr Andrzej Gogola, dyrektor Gimnazjum nr 18 im. Franciszka Sokoła, zaproponował mi wspólne młodzieży i Sybiraków pójście do kina na film „Syberiada polska”, przyjąłem propozycję z radością, wiedząc, że będzie to wspaniała lekcja historii. Do uczniów Gimnazjum nr 18 dołączyła młodzież Gimnazjum nr 19 im. Franciszki Cegielskiej z dyrektorem mgr. Krzysztofem Jankowskim oraz Gimnazjum nr 7 z dyrektorem mgr. Sławomirem Wiśniewskim. W sumie pod opieką kilku wychowawczyń w seansie udział wzięło ponad 200 uczniów i grupa Sybiraków. Przed seansem filmowym dyrektor Andrzej Gogola przywitał Sybiraków i młodzież szkolną. Zabierając głos w imieniu gdyńskich Sybiraków, zastrzegłem, że nie znam fabuły filmu, że może ona rozczarować, szczególnie Sybiraków. Filmy fabularne rządzą się swoimi prawami, jakieś wydarzenie musi być bardziej dramatyczne, niż zwykle bywa, a czasem potrzebny jest optymistyczny finał, o który w „realu” jest niełatwo. W czasie swojego wystąpienia wspomniałem o kilku dramatycznych zdarzeniach w czasie mojego pobytu na Syberii. Zabrano nam wszystko, co w życiu człowieka jest najcenniejsze: dzieciństwo, młodość ukochanych rodziców i Ojczyznę. Krótko opowiedziałem o śmierci mojej Babci Emilii Ryzińskiej i mojej Mamy Olgi Ryzińskiej, które sam musiałem pochować w zbitych z desek skrzynkach, bo trudno to było nazwać trumnami. O przestrogach i naukach matczynych tuż przed jej śmiercią. Po seansie, w holu kinowym, wywiązała się krótka dyskusja na temat filmu. Byłem dumny z postawy młodzieży w czasie projekcji, była wyjątkowo spokojna, z ciekawością odbierała film. Moje odczucia na temat tego obrazu są pozytywne, ponieważ zdaję sobie sprawę, że żaden film ani żadna książka nie mogą oddać dramaturgii losów Polaków na Syberii. O każdej zesłanej rodzinie można nakręcić film i każdy może być prawdziwy, ale różny. Można mieć różne zdania na temat „Syberiady polskiej” i takie były, ale już podjęcie przez reżysera Janusza Zaorskiego tego trudnego tematu wymaga uznania. Uważam, że film spełnił swój cel. Przypomniał społeczeństwu, a szczególnie młodzieży o tragicznych losach Polaków na zesłaniu, bo gdzie ci młodzi ludzie mogli zobaczyć śnieżne burze, głód i śmierć człowieka? Celem mojego artykułu nie była recenzja, do tego nie mam predyspozycji, ale podzielenie się swoimi wrażeniami z obejrzanego wspólnie z młodzieżą filmu o nas – zesłańcach. Oprac.: Aleksander Ryziński Przeczytano 19 Nawigacja wpisu Spotkanie wielkanocne 2013 Koła Związku Sybiraków na warszawskiej Ochocie Informacja