W kościele Świętych Braci Męczenników 10 lutego 2015 r. o godz. 10.15 chór Exultate Deo odśpiewał „Marsz Sybiraków”, rozpoczynając obchody rocznicy pierwszej deportacji Polaków na Sybir. Wszyscy wstali. Do kościoła weszły poczty sztandarowe Oddziału Związku Sybiraków, województwa kujawsko-pomorskiego, miasta Bydgoszczy, policji miasta Bydgoszczy, Rodziny Katyńskiej, Związku Represjonowanych Politycznie Żołnierzy Górników, Ogólnopolskiego Związku Represjonowanych Politycznie Żołnierzy Batalionów Budowlanych, Zespołu Szkół im. H.Ch. Andersena, Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego Technikum Rolniczego im. Sybiraków, Gimnazjum nr 9 im. Powstańców Wielkopolskich, Zespołu Szkół Mechanicznych nr 1 im. inż. dypl. Franciszka Siemiradzkiego. Ks. kanonik Kazimierz Drapała rozpoczął liturgię komendą „Sztandar wojskowy wprowadzić”. W homilii zaproszony ksiądz misjonarz, nawiązując do rocznicy, mówił o tragicznym losie zesłańców skazanych na zagładę w niezwykle trudnych warunkach oraz podkreślił, że problem wolności człowieka – nie tylko tej fizycznej, zewnętrznej – jest ciągle aktualny. Przykład Sybiraków pokazuje, jak tę wolność wewnętrzną można zachować, jak można uchronić swoją godność – godność człowieka nawet w sytuacji upodlenia. Listy czytała Regina Król, modlitwę wiernych Ludmiła Borowczyk. Dary ołtarza wnieśli Stanisława Jędrzejczyk, Krystyna Szyszka i Eugeniusz Pietkiewicz – wszyscy z Koła Wyżyny. Po mszy świętej odbyło się zgromadzenie patriotyczno-religijne pod pomnikiem Zesłańców na Sybir, rozpoczęte odegraniem przez orkiestrę wojskową hymnu narodowego. Prezes Zarządu Oddziału Mirosław Myśliński powitał: wicewojewodę kujawsko-pomorskiego Elżbietę Rusielewicz, wicemarszałka województwa kujawsko-pomorskiego Zbigniewa Ostrowskiego, zastępcę prezydenta miasta Bydgoszczy Annę Mackiewicz, naczelnika Delegatury IPN w Bydgoszczy Edytę Cisewską, szefa Oddziału Wychowawczego Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych płk. Piotra Marksa, komendanta Komisariatu Policji Wyżyny podinsp. Mariusza Tomczaka, przedstawiciela straży miejskiej Sławomira Dudziaka, prezes Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Bydgoszczy Izabellę Montowską, prezesa Ogólnopolskiego Związku Represjonowanych Politycznie Żołnierzy Batalionów Budowlanych Zbigniewa Dworka, dyrektora Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego Technikum Rolniczego Andrzeja Wiosnę, dyrektora Zespołu Szkół im. H.Ch. Andersena Eugeniusza Sobieraja, dyrektora Gimnazjum nr 9 im. Powstańców Wielkopolskich Wojciecha Murawskiego oraz wszystkich zebranych. Po odprawieniu modlitwy przez ks. Kazimierza Drapałę przemówienia kolejno wygłosili: prezes Zarządu Oddziału ZS w Bydgoszczy Mirosław Myśliński, wicewojewoda Elżbieta Rusielewicz, wicemarszałek Zbigniew Ostrowski i zastępca prezydenta miasta Bydgoszczy Anna Mackiewicz. Po przemówieniach delegacje złożyły kwiaty pod pomnikiem: w imieniu Związku Sybiraków – prezes Zarządu Oddziału ZS Mirosław Myśliński, prezes Zarządu Koła ZS Wyżyny Jan Babiarz, członek Prezydium Zarządu Oddziału Jan Sztejn; w imieniu władz – wicewojewoda Elżbieta Rusielewicz, wicemarszałek Zbigniew Ostrowski, zastępca prezydenta miasta Bydgoszczy Anna Mackiewicz; ponadto naczelnik IPN Edyta Cisewska, dyrektorzy Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego Technikum Rolniczego im. Sybiraków Andrzej Wiosna i Zespołu Szkół im. H.Ch. Andersena Eugeniusz Sobieraj, prezes Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Bydgoszczy Izabella Montowska, prezes Ogólnopolskiego Związku Represjonowanych Politycznie Żołnierzy Batalionów Budowlanych Zbigniew Dworek, prezesi Kół Terenowych Śródmieście – Maria Tatarek w asyście Danuty Różyckiej i Teresy Sielskiej-Dembickiej oraz Błonie – Helena Bogusławska w asyście Józefa Stankiewicza i Jerzego Lenczewskiego. Modlitwie pod pomnikiem Zesłańców na Sybir przewodniczył ks. kanonik Kazimierz Drapała Sybiracy przybyli na uroczystość Warta honorowa przed pomnikiem Zesłańców na Sybir Poczty sztandarowe na uroczystości 75. rocznicy pierwszej wywózki Polaków na Sybir Kwiaty składają od lewej Jan Sztejn, Mirosław Myśliński, Jan Babiarz Kwiaty składa wicemarszałek woj. kujawsko-pomorskiego Zbigniew Ostrowski, za nim zastępca prezydenta miasta Bydgoszczy Anna Mackiewicz. W głębi delegacje Koła Związku Sybiraków Śródmieście i Koła Błonie Oprac.: Mirosław Myśliński, prezes Zarządu Oddziału ZS w Bydgoszczy Przemówienia wygłoszone w 75. rocznicę pierwszej masowej deportacji Polaków na Sybir Elżbiety Rusielewicz, wicewojewody kujawsko-pomorskiego Od wieków Polakom Sybir kojarzy się z represjami, zesłaniami, z nieludzkimi warunkami bycia, z tęsknotą za krajem. Zesłania zaczęły się od XVI-wiecznych wojen, a zdecydowanie nasiliły się w XIX w. po klęskach naszych powstań. Kara za polskość była bardzo dotkliwa – konfiskata majątku, niekiedy utrata praw obywatelskich, katorga lub przymusowe osiedlenie na bezkresnej Syberii. Jednak zsyłki cesarskiej Rosji od tych sowieckich różniły się jednym, ale zasadniczym elementem. Polacy zsyłani przez carat częstokroć stawali się cząstką syberyjskiego społeczeństwa. Nasi rodacy budowali katolickie kościoły, stawali się odkrywcami tamtejszej flory i fauny, nawet praca przymusowa, choć bardzo ciężka, faktycznie była pracą, a nie sposobem na ludzką eksterminację. Polacy zesłani przez Związek Radziecki o takich warunkach mogli tylko pomarzyć. 10 lutego 1940 r. o trzeciej, czwartej w nocy zaczęto walić do drzwi polskich elit. Wśród tych, którym kazano opuścić swoje domy, byli wojskowi, leśnicy, samorządowcy, urzędnicy. Później czekała ich podróż w bydlęcych wagonach, bez ciepłej odzieży, jedzenia, w 40-stopniowym mrozie i wtedy właśnie bydlęce wagony stały się symbolem niehumanitarnego traktowania naszych rodaków. To był dopiero początek, niewolnicza praca, warunki urągające człowieczeństwu, mróz, śnieg, ścieranie się z przykrą codziennością. Dziś pamięć o tych, którzy zostali tam na zawsze, o tych, którzy wrócili, teraz to nasi rodacy wywiezieni na pewną śmierć na ziemi Syberii. Sybir obok Katynia stał się symbolem zagłady naszego narodu. Władzom Związku Radzieckiego bynajmniej nie chodziło o wymierzenie jakiejś kary. Cel był jeden – eliminacja polskich elit oraz zniszczenie bliskich nam wartości. Bardzo dziękuję wszystkim Państwu, również członkom Związku Sybiraków, za dzisiejszą obecność. Jesteście Państwo strażnikami pamięci o tamtych czasach, tamtych ludziach, krzywdach, jakie wyrządzono polskiemu narodowi. Patrząc w przyszłość, trzeba pamiętać o naszej przeszłości, żeby już nigdy więcej walenie do polskich drzwi nie było początkiem takiej gehenny, jaką zgotowano nam ponad 70 lat temu. Dziękuję bardzo. Zbigniew Ostrowski, wicemarszałek województwa kujawsko-pomorskiego Szanowni Państwo, drodzy Sybiracy! Jest taki obraz utrwalony w zbiorowej pamięci Polski przez wielką poezję romantyczną – to obraz carskich kibitek, wiozących polskich młodych zesłańców w bezkresną otchłań Sybiru. XX w. dodał do tego ponurego wspomnienia obraz stokroć bardziej tragiczny, obraz setek wagonów wywożących tysiące ofiar stalinowskiego terroru w głąb Syberii. W zbiorową pamięć naszego narodu wryły się tragiczne wydarzenia i związane z nimi nazwy jak Katyń, Kołyma, Workuta, Wyspy Sołowieckie. Te miejsca na zawsze stały się symbolem męczeństwa narodu polskiego. Bielejące w podbiegunowej tundrze, tajdze i na Kazachstanie kości naszych rodaków, ofiar komunistycznego terroru wyznaczają drogę polskiej „Golgoty Wschodu”. Prawda o niej, przez dziesięciolecia PRL zakłamywana i wymazana z podręczników i zbiorowej pamięci, w wolnej Polsce doczekała się godnego uczczenia. Ci, którzy przeżyli, stali się jej strażnikami, jak kompas wskazując nam drogę, gdzie cnota. W okresie komunizmu traktowani jak obywatele drugiej kategorii, karani za czyny niepopełnione, uparcie powtarzali za wieszczem „Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie”. Słowa te potarzamy dzisiaj jak modlitwę, bo w tak podniosłych chwilach mocno uświadamiamy sobie, jak ważnym i moralnym zobowiązaniem jest zachowanie pamięci o ofiarach sowieckiego terroru. Nie zwolnią nas z tej powinności ani brak czasu, ani codzienne troski. Romantyczny poeta zostawił przyszłym pokoleniom obraz wzniesionej ponad tłumem ręki zesłańca, która jest jak wykrzyknik, jak znak przypomnienia „Jeszcze Polska nie zginęła”, a jeśli nas zabraknie to ona wciąż żyć będzie jeszcze. Dzisiejsza uroczystość jest więc wyrazem hołdu dla tych, którzy złożyli swe życie na ołtarzu ojczyzny. Ufam, że zawarte w niej przesłania dotrą do umysłów najmłodszych mieszkańców naszego regionu, staną się dla nich cenną lekcją historii i patriotyzmu, że nie zapomną o tych, którzy na zawsze zostali na „nieludzkiej ziemi”, pozostali wierni swym ideałom, a przywiązanie i miłość do ojczyzny droższe im były niż własne życie. Ich męka i śmierć nie były daremne, bo z nich wyrosła wolna Polska. Zachowamy też pamięć i wdzięczność dla Was, drodzy Sybiracy, którzy cudem z tej poniewierki wróciliście. Cieszmy się z naszej wolności, bo ona jak wszystko na tym świecie nie jest dana na zawsze. Teraz, gdy na Wschodzie grzmią działa, wyciągnijmy pomocną dłoń do rodaków, którzy tam oczekują naszej pomocy. Doceńmy naszą narodową wspólnotę, także w ten sposób godnie możemy uczcić pamięć i poświęcenie tych, którzy wolnej ojczyzny nie doczekali. Cześć ich pamięci! Anna Mackiewicz, zastępca prezydenta miasta Bydgoszczy Kolejny raz rozważamy dramatyczne karty historii. Wspominamy wojnę i jej tragiczne żniwo, zbierane nie tylko w ogniu walk. O koszmarach wysiedleń wiemy już tak wiele, znamy daty, listy. Znamy przejmujące, opowiadane ze łzami w oczach relacje i świadectwa tych nielicznych, którzy z „nieludzkiej ziemi” powrócili. Dzisiaj tak dobrze tę historię znamy, ale czy dobrze ją rozumiemy? Skupiamy naszą uwagę przede wszystkim na bolesnych skutkach, za rzadko dociekamy przyczyn. Ośmielam się stwierdzić, że postawa ta to brak szacunku dla milionów ofiar. To najwyższy wymiar zapomnienia o nich, o wartościach ich ofiary. Jak to mogło się stać, że w XX w., wieku dumnego z cywilizacyjnego rozwoju pozwolono rozegrać na międzynarodowej arenie tak potworny dramat, ze wszystkimi jego aktami i scenami, dosłownie mrożącymi krew w żyłach. Jak to mogło się stać, że w chrześcijańskiej Europie ideologię zła skutecznie i na tak wielką skalę wcielano w czyn, mordując miliony niewinnych ludzi, planując zagładę całych narodów. Potrzeba nam nie tylko pamięci. Potrzeba nam refleksji nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Potrzeba nam rozwagi i sprzeciwu wobec wszelkiego autorytaryzmu, kultu jednostki, sprzeciwu wobec wszelkiej przemocy. Dbajmy więc o nasze własne intencje, pielęgnujmy wartości wypowiadanych słów, uczmy nasze dzieci i wnuki tolerancji i zrozumienia, przestrzegajmy przed nienawiścią i przemocą. Szanowni Państwo, narodowe doświadczenie tysięcy rodzin Sybiraków tyko wtedy będzie miało sens, kiedy stanie się przestrogą dla nas i dla przyszłych pokoleń. Oddajmy więc cześć ich pamięci i obiecujmy pamięć tę pielęgnować. Szczególną życzliwością otoczmy również tych, którzy Sybir przeżyli i powrócili, aby przekazać nam swoje świadectwo, aby w kartach historii zapisać prawdę. Żal, rozpacz i cierpienie, które jeszcze dzisiaj rysują się na ich twarzach, to dla nas wielka nauka, za którą po stokroć dziękujemy. Mirosław Myśliński, prezes Zarządu Oddziału Związku Sybiraków w Bydgoszczy Mija 75 lat, kiedy to w nocy 10 lutego 1940 r. tysiące grup operacyjnych NKWD załomotało do drzwi i okien polskich rodzin zamieszkałych na okupowanych przez sowieckiego okupanta wschodnich terenach Polski. Strach, przerażenie i obco brzmiące krótkie rozkazy „sobirajcieś”, 20–30 minut musiało wystarczyć na zabranie najpotrzebniejszych rzeczy do podróży w czasie 40-stopniowego mrozu do najbliższej stacji kolejowej. Tam czekały wagony bydlęce jak dla najgroźniejszych przestępców, z zakratowanymi bądź zabitymi deskami oknami, prycze z desek, otwór w podłodze jako ubikacja i piecyk, do którego stale brakowało opału. Był to początek wielkiej akcji kolejnych wysiedleń Polaków w głąb Związku Radzieckiego. Jak obliczyli na podstawie twardych dokumentów historycy IPN i Ośrodka KARTA, tej nocy w transportach skierowanych na Wschód znalazło się nie mniej jak 170 tys. obywateli polskich. Celem tej akcji była sowietyzacja okupowanych terenów, pozbawienie narodu polskiego jego elity intelektualnej, uczynienie z narodu masy niezdolnej do odrodzenia państwowości polskiej, wykreślenie raz na zawsze Polski z mapy Europy. W transportach znaleźli się członkowie rodzin elity polskiej: funkcjonariuszy państwa polskiego, działaczy społecznych i politycznych, ziemian, służb leśnych, osadników wojskowych, właścicieli przedsiębiorstw i innych określanych jako element wrogi. Z reguły tym wrogim elementem na zasadzie zbiorowej odpowiedzialności były rodziny pozbawione ojców i dorosłych mężczyzn, gdyż ci przeważnie byli aresztowani, znajdowali się w niewoli bądź zginęli z rąk okupanta, a więc matki z dziećmi, starcy, osoby chore, ciężarne kobiety, wszyscy bez wyjątku członkowie rodzin. W każdym wagonie lokowano około 40 osób. Ryglowano drzwi, a na zewnątrz czuwały uzbrojone straże. Kilkutygodniowej podróży przy braku warunków higieny osobistej, opieki medycznej, żywności, szczególnie dla niemowląt, dzieci i chorych, niskiej temperaturze wielu nie wytrzymywało. Na postojach straż zwłoki pozostawiała na poboczach torów kolejowych. Transporty pierwszej deportacji kierowane były do Republiki Komi i północnych obwodów Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, do specposiołków w głębokiej tajdze. Żeby dotrzeć do miejsca przeznaczenia, zesłańcy musieli nieraz pokonywać dziesiątki kilometrów po śniegu, nocując na gałęziach przy ognisku, rzadko w napotkanych osiedlach, zostawiając po drodze tych, którzy trudu nie wytrzymali. Na miejscu przeznaczenia zesłańców witali przedstawiciele NKWD, informując, że Polski nie ma i nie będzie, że przyjechali tam, by zdychać. Już pierwszego dnia starano się zabić wszelką nadzieję na powrót do ojczystego domu. Warunki zakwaterowania w ciasnych, zapluskwionych barakach, zabójczy klimat, ciężka praca w tajdze, brak odpowiedniej odzieży, wysokie normy pracy, głodowe racje żywnościowe, brak higieny i opieki medycznej powodowały opadanie z sił i zapadanie na takie choroby jak kurza ślepota, szkorbut, odmrożenia, głód, które dziesiątkowały zesłańców. Pozbawieni wszelkich praw, jakiejkolwiek instancji, do której mogliby wnieść swoje skargi czy prośby, pozostawali w sytuacji absolutnie beznadziejnej, jedynym ratunkiem było odniesienie się do Boga. Modlitwa dawała nadzieję na przetrwanie, dodawała siły, oddalała poczucie osamotnienia. Ci, którzy wierzyli, łatwiej znosili ciężki los. Trudno dziś określić, ilu zesłańców swoje prochy pozostawiło w syberyjskiej ziemi. Rzadko gdzie zachowała się mogiła czy inny znak pochówku. Wśród miejscowej ludności i pamięci już nie ma. To, co jeszcze istnieje, to nasza pamięć i modlitwa za tych, którzy umierali z głodu, wyczerpania, bez duszpasterskiej posługi, często w samotności. Skierujmy dziś do Boga nasze prośby, by ogarnął ich swoją miłością, a my tu zgromadzeni, póki żyjemy, róbmy wszystko, by o nich nie zapomniano. By ofiara ich życia nie poszła na darmo. By świat był wolny od przemocy i zniewolenia. Przeczytano 58 Nawigacja wpisu Uroczystości 10 lutego w Warszawie 10 lutego 2015 r. we Wrocławiu