{"id":5816,"date":"2014-11-12T13:03:34","date_gmt":"2014-11-12T13:03:34","guid":{"rendered":"http:\/\/sybiracyzg.pl\/?p=5816"},"modified":"2014-11-12T13:03:34","modified_gmt":"2014-11-12T13:03:34","slug":"nie-moge-zapomniec%e2%80%a6","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/sybiracyzg.pl\/?p=5816","title":{"rendered":"Nie mog\u0119 zapomnie\u0107\u2026"},"content":{"rendered":"<p style=\"text-align: justify;\">Rzuca\u0142am si\u0119 na w\u0105skim \u0142\u00f3\u017cku m\u0119czona jakim\u015b sennym koszmarem, z kt\u00f3rego pami\u0119tam tylko moj\u0105 zmar\u0142\u0105 kilkana\u015bcie lat temu Babci\u0119. Sta\u0142a tak w tym \u015bnie i g\u0142aszcz\u0105c mnie po g\u0142owie, powtarza\u0142a jedno zdanie: nie b\u00f3j si\u0119 ich, tylko si\u0119 ich nie b\u00f3j, a wszystko b\u0119dzie dobrze. Ala ja w\u0142a\u015bnie si\u0119 czego\u015b ba\u0142am, nie wiedzia\u0142am czego, ale bardzo si\u0119 ba\u0142am.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Obudzi\u0142a mnie moja te\u015bciowa, niekompletnie ubrana, kto\u015b z ty\u0142u o\u015bwietla\u0142 mnie latark\u0105, a ona m\u00f3wi\u0142a dr\u017c\u0105cym g\u0142osem: \u201emusisz wsta\u0107 Ireczko\u201d, nie rozumia\u0142am dlaczego, bo za oknem by\u0142a ciemna noc. Jaka\u015b groza by\u0142a w tej scenerii. Przez chwil\u0119 my\u015bla\u0142am, \u017ce to dalszy ci\u0105g przykrego snu, tylko tam by\u0142a Babcia i jej koj\u0105ce s\u0142owa, \u017ce wszystko b\u0119dzie dobrze, a tu sta\u0142a przera\u017cona Ciocia Bronia (tak nazywa\u0142am te\u015bciow\u0105). Noc z 9 na 10 lutego 1940 r. przerasta\u0142a najstraszniejszy senny koszmar i nic nie zwiastowa\u0142o, \u017ce kiedykolwiek b\u0119dzie dobrze. Nie mog\u0119 sobie przypomnie\u0107, co robi\u0142am potem i jak si\u0119 zachowywa\u0142am. Na pewno tak jak wymaga\u0142a tego sytuacja. Wszystko wyparowa\u0142o z g\u0142owy.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Pami\u0119tam dopiero jazd\u0119 saniami. By\u0142o bardzo zimno i by\u0142o mi bardzo niewygodnie w moim ci\u0119\u017carnym grubym ubraniu. Jechali\u015bmy bardzo d\u0142ugo. D\u0142ugi ci\u0105g sa\u0144 przed nami i tyle\u017c za nami.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">W po\u0142owie drogi chyba, co \u015bwiadczy, \u017ce jakby nie wszystko jeszcze rozumia\u0142am, spyta\u0142am, gdzie jest Hala. To moja siostra, kt\u00f3ra przyjecha\u0142a mnie odwiedzi\u0107. Hala z nami nie jedzie. Dzier\u017cawca j\u0105 wyprowadzi\u0142. Nie martw si\u0119, na pewno jest bezpieczna. Wr\u00f3ci do Mamy. Do Mamy? Je\u015bli ona nie jedzie gdzie\u015b na inn\u0105 stacj\u0119. Musieli\u015bmy jecha\u0107 bardzo d\u0142ugo, bo kiedy \u0142adowano nas do bydl\u0119cych wagon\u00f3w, to zn\u00f3w by\u0142o ciemno, a mo\u017ce tylko pochmurno, doprawdy nie pami\u0119tam. Jacy\u015b ludzie i wo\u017anicy pomagali nam nie\u015b\u0107 nasze tobo\u0142ki i wrzucali je do wagon\u00f3w. Szli\u015bmy wci\u0105\u017c pop\u0119dzani przez \u017co\u0142nierzy, kt\u00f3rzy z karabinami zako\u0144czonymi bagnetami pokrzykiwali, jakby\u015bmy byli uzbrojonym wojskiem albo bandytami, a nie gromad\u0105 kobiet, dzieci i niedo\u0142\u0119\u017cnych starc\u00f3w. Nikt z t\u0142umu nawet nie protestowa\u0142, szli\u015bmy przera\u017ceni, s\u0142ycha\u0107 by\u0142o tylko p\u0142acz i nawo\u0142ywanie si\u0119. Poci\u0105g sta\u0142 gdzie\u015b daleko, nie by\u0142o ju\u017c rampy, wej\u015bcie do wagonu dla mnie by\u0142o nie do pokonania. Ciocia Bronia obj\u0119\u0142a mnie, rozgl\u0105daj\u0105c si\u0119 za czyj\u0105\u015b pomoc\u0105. Kiedy tak tupa\u0142y\u015bmy obie przy tym wagonie, jaki\u015b m\u0119\u017cczyzna p\u00f3\u0142g\u0142osem powiedzia\u0142 do Cioci \u201eMo\u017ce my lepiej m\u0142od\u0105 pani\u0105 wykradniemy?\u201d. Uczepi\u0142am si\u0119 mocno ramienia Cioci, jedynej w tej chwili bliskiej osoby. Nikogo z tych ludzi nie zna\u0142am. \u201eNie, Ciociu\u201d wyszepta\u0142am. Ciocia zna\u0142a tych ludzi, zna\u0142a tego, kto to m\u00f3wi\u0142. U\u015bcisn\u0119\u0142a mnie i powiedzia\u0142a: \u201enie b\u00f3j si\u0119 ich, tylko ich si\u0119 nie b\u00f3j, a wszystko b\u0119dzie dobrze\u201d. Ogarni\u0119ta strachem, nic poza nim nie czu\u0142am, ale te s\u0142owa wyda\u0142y mi si\u0119 gdzie\u015b niedawno s\u0142yszane. Wypadki potoczy\u0142y si\u0119 szybko, nie by\u0142o czasu na refleksje.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Cz\u0142owiek, kt\u00f3ry rozmawia\u0142 z Cioci\u0105 Broni\u0105, zacz\u0105\u0142 robi\u0107 zamieszanie wok\u00f3\u0142 wagonu, zwabi\u0142o to jakiego\u015b \u201ebojca\u201d. Nasz wo\u017anica poskoczy\u0142 do niego z zapytaniem, czy wozacy mog\u0105 ju\u017c wraca\u0107 do domu, gdy ten przyzwoli\u0142 i odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119, bo inni te\u017c go o co\u015b pytali, w tym czasie znalaz\u0142 si\u0119 na mnie jaki\u015b ko\u017cuch i ogromna czapa na g\u0142owie, kt\u00f3ra mi spad\u0142a na oczy. W jednej prawie chwili znalaz\u0142am si\u0119 na saniach \u201erozwa\u0142kach\u201d. To takie sanie bez bok\u00f3w. Narzucono na mnie ko\u017cuchy i worki z sianem, to wszystko trwa\u0142o b\u0142yskawicznie, nawet nie u\u015bciska\u0142am Cioci Broni, Alinki i Jasia.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Zmarzni\u0119te konie ruszy\u0142y z kopyta. Znowu sanie za saniami. Wo\u017anicy prze\u015bcigali si\u0119 i tak ju\u017c p\u0119dz\u0105ce konie, jakby wszyscy chcieli jak najpr\u0119dzej oddali\u0107 si\u0119 od widoku ludzi zap\u0119dzanych jak byd\u0142o do wagon\u00f3w.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">A ja le\u017ca\u0142am na dnie twardych sa\u0144, podtrzymuj\u0105c instynktownie osuwaj\u0105ce si\u0119 ze mnie przykrycia. Czuj\u0105c, jak sanie podskakuj\u0105 na \u015bnie\u017cnych muldach i zataczaj\u0105 na zakr\u0119tach, w ka\u017cdej chwili mog\u0142am wypa\u015b\u0107 z sa\u0144. Dopiero po kilku dniach zobaczy\u0142am si\u0144ce na ciele, ale w tej chwili nie czu\u0142am nic, nawet strachu. Nie wiedzia\u0142am, dok\u0105d jedziemy, ani co ze mn\u0105 dalej b\u0119dzie. Po jakim\u015b czasie zatrzymali\u015bmy si\u0119, pos\u0142ysza\u0142am jakie\u015b rozmowy. Przez szpark\u0119 zobaczy\u0142am, \u017ce stoimy przed jakim\u015b sklepikiem a mo\u017ce restauracj\u0105, wozacy wchodzili chyba, by co\u015b ciep\u0142ego zje\u015b\u0107 albo wypi\u0107, bo mr\u00f3z by\u0142 okropny. M\u00f3j wo\u017anica te\u017c tam wszed\u0142, poprawiwszy przedtem co\u015b na saniach \u2013 tak jakby tam nie by\u0142o \u017cywego cz\u0142owieka, tylko te \u0142achy.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Intuicja raczej ni\u017c \u015bwiadomo\u015b\u0107 sytuacji kaza\u0142a mi le\u017ce\u0107 nieruchomo i milcze\u0107. Pos\u0142ysza\u0142am warkot nadje\u017cd\u017caj\u0105cego samochodu i prawie jednocze\u015bnie trzask sa\u0144 pod sob\u0105, a nad sob\u0105 ujrza\u0142am brzuch konia. Nasze sanie sta\u0142y pierwsze w szeregu. Przestraszony ko\u0144 szarpn\u0105\u0142 saniami i pomkn\u0105\u0142 po pustej drodze. Jakim cudem zosta\u0142am \u017cywa na tych saniach, jest dla mnie zagadk\u0105 do dzi\u015b. Za nami gna\u0142y dalsze sanie, a gonili je biegn\u0105cy wozacy, wo\u0142aj\u0105c uspokajaj\u0105co na konie. Wreszcie m\u00f3j wozak skoczy\u0142 na sanie. Us\u0142ysza\u0142am jego zdyszany g\u0142os, rozumia\u0142am, co m\u00f3wi\u0142, cho\u0107 ton by\u0142 taki, jakby uspokaja\u0142 konia. \u201eNu, pani, nie wiem czy \u017cyjesz. B\u0119dzie co B\u00f3g da. Nie mog\u0119 ja teraz nic zrobi\u0107, bo i ludzie r\u00f3\u017cne tu jad\u0105, wtedy wr\u00f3cim my tam, sk\u0105d uciekli, albo i gorzej b\u0119dzie. Ale ju\u017c my niedaleko od domu, jak B\u00f3g da, to i dojedziem\u201d.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">M\u00f3wi\u0142 z przerwami, ale spokojnie i przyja\u017anie, ni to do mnie albo do konia, a mo\u017ce do siebie, bo przecie\u017c te\u017c musia\u0142 si\u0119 ba\u0107.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Dotar\u0142a do mnie ta monotonna przemowa, zda\u0142am sobie spraw\u0119, \u017ce chocia\u017c dziej\u0105 si\u0119 niezrozumia\u0142e dla mnie rzeczy, to przecie\u017c \u017cyj\u0119, \u017ce przynajmniej na razie mog\u0119 si\u0119 czu\u0107 bezpiecznie. Poczu\u0142am wielk\u0105 sympati\u0119 do tego cz\u0142owieka, chocia\u017c nie wiedzia\u0142am, jak wygl\u0105da. Gdyby odszed\u0142, nie odnalaz\u0142abym go, chocia\u017c tyle mu zawdzi\u0119czam. Zrozumia\u0142am nagle, ile ten cz\u0142owiek ryzykowa\u0142. Przywar\u0142am wi\u0119c jeszcze bardziej do tych paru desek, kt\u00f3re zosta\u0142y z sa\u0144, \u017ceby nie zdradzi\u0107, \u017ce na tych saniach jest co\u015b \u017cywego, \u017ceby nie zdradzi\u0107 siebie ani jego. Chcia\u0142am wprawdzie szepn\u0105\u0107 cichutko jakie\u015b s\u0142owo do niego, \u017ceby go uspokoi\u0107, \u017ce \u017cyj\u0119, ale nie mog\u0142am wydoby\u0107 z siebie g\u0142osu.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Kiedy dojechali\u015bmy do Adamaryna, by\u0142a g\u0142ucha noc. Pr\u00f3bowa\u0142am nieudolnie podnie\u015b\u0107 swoje zdr\u0119twia\u0142e cia\u0142o, ale wo\u017anica delikatnie przytrzyma\u0142 mnie i da\u0142 znak, \u017cebym zachowa\u0142a si\u0119 cicho. Racja! Przecie\u017c dom w Adamarynie zaj\u0119ty by\u0142 przez ludzi ze wsi, nam wydzielono jeden pok\u00f3j. Tylko dzier\u017cawca zajmowa\u0142 swoje mieszkanie po drugiej stronie domu. Podjechali\u015bmy do wej\u015bcia dzier\u017cawcy. Na leciutkie pukanie w otwartych drzwiach stan\u0105\u0142 pan Waraksa \u2013 dzier\u017cawca. Po wymianie szeptem paru zda\u0144, szybko pomogli mi wsta\u0107 i bardziej wnie\u015bli, ni\u017c wprowadzili, do sieni. Za chwil\u0119 ju\u017c obejmowa\u0142y mnie ramiona mojej siostry Hali.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Hal\u0119 ukryli Waraksowie. To so\u0142tys Rusiecki, kt\u00f3ry wszed\u0142 z bojcami, wepchn\u0105\u0142 Hal\u0119 szybko do mieszkania dzier\u017cawcy. Ukryta za przepierzeniem, przestraszona s\u0142ysza\u0142a wszystko, cho\u0107 nic nie widzia\u0142a. Mieli j\u0105 potem odwie\u017a\u0107 do Pralnik, ale na razie w ca\u0142ym Adamarynie nie by\u0142o koni.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Do Pralnik, do Mamy, je\u017celi Mama w og\u00f3le jest jeszcze w Pralnikach! Za tym przepierzeniem przesiedzia\u0142y\u015bmy jeszcze do nast\u0119pnego wieczora, ale ju\u017c w cieple i troskliwie namawiane przez gospodarzy do jedzenia. Tylko \u0142zy, co uwi\u0119z\u0142y gdzie\u015b w gardle, nie pozwala\u0142y nic prze\u0142kn\u0105\u0107.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">P\u00f3\u017anym wieczorem wyruszyli\u015bmy w drog\u0119 do Pralnik, albo i dalej, do Iwie\u0144ca. Tydzie\u0144 temu mia\u0142y\u015bmy wiadomo\u015b\u0107, \u017ce Mamusia wynaj\u0119\u0142a mieszkanie w Iwie\u0144cu.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Bo\u017ce! Tydzie\u0144 temu, a wydawa\u0142o si\u0119, \u017ce to by\u0142o przed wiekami \u2013 tyle si\u0119 wydarzy\u0142o. Run\u0105\u0142 w jednej chwili ca\u0142y \u015bwiat plan\u00f3w, projekt\u00f3w, poczyna\u0144. Po\u017cegna\u0142y\u015bmy serdecznie rodzin\u0119 Waraks\u00f3w, kt\u00f3rzy tyle ryzykowali, by nam pom\u00f3c. Cz\u0142owiek, kt\u00f3ry mnie wykrad\u0142 ze stacji w Olechnowiczach, to pan Bartoszewicz, odwozi\u0142 nas teraz do Pralnik albo do Iwie\u0144ca.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Tymczasem przedzierali\u015bmy si\u0119 zasypan\u0105 \u015bwie\u017cym \u015bniegiem drog\u0105 przez adamary\u0144skie kolonie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">W mijanych zagrodach by\u0142a przejmuj\u0105ca, martwa cisza. Z \u017cadnego komina nie unosi\u0142 si\u0119 dym, w \u017cadnym oknie nie b\u0142ysn\u0119\u0142o, cho\u0107by przelotnie \u015bwiate\u0142ko. \u017baden \u015blad nie prowadzi\u0142 do otwartych wr\u00f3t. Gdzie\u015b odezwa\u0142 si\u0119 \u017ca\u0142osny skowyt psa. Wci\u0105\u017c pada\u0142 \u015bnieg, zasypuj\u0105c ostatnie \u015blady dawnych gospodarzy.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Jechali\u015bmy wolno i cicho, bez dzwonk\u00f3w na szyi konia, kt\u00f3re kiedy\u015b zawsze towarzyszy\u0142y cicho posuwaj\u0105cym si\u0119 saniom. Kiedy wyjechali\u015bmy ju\u017c na trakt, pan Bartoszewicz prze\u017cegna\u0142 si\u0119 i powiedzia\u0142: \u201eBo\u017ce, to\u017c to by\u0142y same dzia\u0142ki wojskowych osadnik\u00f3w. Ca\u0142y Adamaryn rozparcelowali na dzia\u0142ki. Wszyscy z jednej kompanii, a pani te\u015b\u0107 by\u0142 kapitanem, wszyscy \u017cyli w zgodzie, pomagali jeden drugiemu, teraz tak pusto, co to b\u0119dzie!\u201d.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Zajechali\u015bmy do Pralnik. By\u0142a tam jeszcze Mamusia, zrozpaczona, \u017ce utraci\u0142a obie c\u00f3rki \u2013 tymczasem obie cudownie ocala\u0142y! Ale musia\u0142y\u015bmy szybko jecha\u0107 dalej. Niebezpiecznie by\u0142o zbyt g\u0142o\u015bno si\u0119 cieszy\u0107. Serdecznie uca\u0142owa\u0142y\u015bmy pana Bartoszewicza, kt\u00f3ry uratowa\u0142 w\u0142a\u015bciwie dwoje ludzi, bo miesi\u0105c p\u00f3\u017aniej urodzi\u0142am c\u00f3reczk\u0119. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce dziecko jest nieprawid\u0142owo u\u0142o\u017cone i kwalifikowa\u0142am si\u0119 do cesarskiego ci\u0119cia, kt\u00f3rego nie mia\u0142 kto wykona\u0107, bo zosta\u0142 tylko jeden lekarz, kt\u00f3ry nie by\u0142 ani chirurgiem, ani ginekologiem, tamci dwaj byli aresztowani. Trzeba przyzna\u0107, \u017ce robi\u0142, co m\u00f3g\u0142, m\u0119czy\u0142am si\u0119 dob\u0119 i jak si\u0119 potem dowiedzia\u0142am, nie tylko ja traci\u0142am nadziej\u0119, \u017ce to prze\u017cyj\u0119.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wreszcie przysz\u0142a na \u015bwiat, na wp\u00f3\u0142 uduszona okr\u0119con\u0105 dooko\u0142a szyjki p\u0119powin\u0105, d\u0142ugo reanimowana, zanim wyda\u0142a pierwszy krzyk, wa\u017cy\u0142a zaledwie 2100 g.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Po porodzie Mamusia zabra\u0142a mnie do domu, chocia\u017c powinnam jeszcze zosta\u0107 w tym szpitalu, lekarz by\u0142 dobry, ale ruskie med-siostry nie podoba\u0142y si\u0119 mojej Mamie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Nie unikn\u0119\u0142am deportacji. W nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 r. nawet chyba o tej samej godzinie zastukali i do naszych drzwi. Wszystko si\u0119 powt\u00f3rzy\u0142o, ten sam strach i bezradno\u015b\u0107. Ten sam p\u0142acz i ba\u0142agan przy wagonach. Nie by\u0142o ju\u017c ze mn\u0105 k\u0142opotu z wsiadaniem do wagonu. Jecha\u0142y\u015bmy w ciasnocie w brudnym, ohydnym wagonie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Podr\u00f3\u017c trwa\u0142a prawie miesi\u0105c. Ludzie chorowali i umierali. Nikogo nie wysy\u0142ano do szpitala, jak i nie zatrzymywali\u015bmy si\u0119, \u017ceby kogo\u015b pochowa\u0107. Czy w takich warunkach urodzi\u0142abym moj\u0105 c\u00f3reczk\u0119? Czy to nie by\u0142 cud, \u017ce urodzi\u0142am ja jeszcze w polskim, czystym szpitalu, \u017ce ochrzci\u0142 j\u0105 polski ksi\u0105dz, na t\u0119 okropn\u0105 drog\u0119 do piek\u0142a?<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Nie wiedzia\u0142am, co dalej z nami b\u0119dzie, ale wiedzia\u0142am na pewno, \u017ce nawet w tej ostatniej minucie przed czym\u015b strasznym mo\u017ce nagle przyj\u015b\u0107 ratunek, \u017ce mo\u017cna na drodze spotka\u0107 ludzi, kt\u00f3rzy zupe\u0142nie bezinteresownie pomog\u0105. Tylko trzeba g\u0142\u0119boko w to wierzy\u0107, wierzy\u0107 w cuda, a wszystko b\u0119dzie dobrze, jak powiedzia\u0142a moja \u015bp. Babcia we \u015bnie. Ta wiara bardzo nam pomaga\u0142a w przetrwaniu tej gehenny. A cuda si\u0119 potem zdarza\u0142y nie raz.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\"><strong>Irena Ogrodowicz<\/strong><\/p>\n<div class=\"gsp_post_data\" \r\n\t            data-post_type=\"post\" \r\n\t            data-cat=\"wspomnienia\" \r\n\t            data-modified=\"120\"\r\n\t            data-created=\"1415797414\"\r\n\t            data-title=\"Nie mog\u0119 zapomnie\u0107\u2026\" \r\n\t            data-home=\"https:\/\/sybiracyzg.pl\"><\/div>","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Rzuca\u0142am si\u0119 na w\u0105skim \u0142\u00f3\u017cku m\u0119czona jakim\u015b sennym koszmarem, z kt\u00f3rego pami\u0119tam tylko moj\u0105 zmar\u0142\u0105 kilkana\u015bcie lat temu Babci\u0119. Sta\u0142a tak w tym \u015bnie i g\u0142aszcz\u0105c mnie po g\u0142owie, powtarza\u0142a jedno zdanie: nie b\u00f3j si\u0119 ich, tylko si\u0119 ich nie b\u00f3j, a wszystko b\u0119dzie dobrze. Ala ja w\u0142a\u015bnie si\u0119 czego\u015b ba\u0142am, nie wiedzia\u0142am czego, ale [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":7,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[12],"tags":[],"class_list":["post-5816","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-wspomnienia"],"post_mailing_queue_ids":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/sybiracyzg.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/5816","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/sybiracyzg.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/sybiracyzg.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/sybiracyzg.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/7"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/sybiracyzg.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=5816"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/sybiracyzg.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/5816\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5818,"href":"https:\/\/sybiracyzg.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/5816\/revisions\/5818"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/sybiracyzg.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=5816"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/sybiracyzg.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=5816"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/sybiracyzg.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=5816"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}