Maharadża Jam Saheb Digvijay Sinhji był wielkim przyjacielem Polski i polskich dzieci. W czasie II wojny światowej w 1942 r. zbudował z własnych środków finansowych, na swojej ziemi, obok rezydencji, w której mieszkał, duże osiedle mieszkaniowe dla około tysiąca polskich dzieci. Zapewnił im pełne utrzymanie – wyżywienie, opiekę lekarską, szkołę i rozrywkę. Opiekował się dziećmi osobiście i często odwiedzał w osiedlu. Zapraszał je również do swego pałacu. Wykazywał duże zainteresowanie warunkami pobytu i tworzył ciepłą, przyjazną atmosferę.

Dzieci polskie, które trafiły do Indii, wyprowadzone zostały z terenów syberyjskich Związku Radzieckiego przez gen. Władysława Andersa do Iranu, skąd były przesiedlane do różnych krajów świata. Około 5 tys. dzieci przybyło do Indii, z których część trafiła pod opiekę Maharadży. Maharadża Jam Saheb interesował się sprawami Polski już od lat 20., kiedy to w Szwajcarii poznał Ignacego Paderewskiego i z nim się zaprzyjaźnił. W rozmowie z gen. Władysławem Sikorskim w 1942 r. Maharadża powiedział: „Głęboko wzruszony i przejęty cierpieniami polskiego narodu, a szczególnie losem tych, których dzieciństwo upływa w tragicznych warunkach najokropniejszej z wojen, pragnąłem w jakiś sposób przyczynić się do polepszenia ich losu. Zaofiarowałem im gościnę na ziemiach położonych z dala od zawieruchy wojennej. Może tam w pięknych górach nad brzegami morza dzieci będą mogły powrócić do zdrowia, może uda im się zapomnieć o wszystkim, co przeżyły, i nabrać sił do przyszłej pracy jako obywatele wolnego już kraju…”. Na zapytanie gen. Sikorskiego, czym nasz kraj mógłby się odwdzięczyć za przygarnięcie tysiąca polskich dzieci, odpowiedział: „W wyzwolonej Polsce nazwijcie moim imieniem którąś z warszawskich ulic”. Skwer Dobrego Maharadży przy ul. Opaczewskiej, położony pomiędzy ulicami Grójecką i Szczęśliwicką, jest realizacją przez władze dzielnicy Warszawa-Ochota życzenia wypowiedzianego pod adresem Polski przed 70 laty. Imię Maharadży Jam Saheba nosi również Zespół Szkół przy ul. Bednarskiej w Warszawie. W Warszawie wśród członków Związku Sybiraków żyją jeszcze osoby, które korzystały z gościnności Dobrego Maharadży. Pan Wiesław Stypuła jest autorem interesującej autobiograficznej książki „W gościnie u polskiego maharadży” (z niej zaczerpnięto cytaty).

Maharadża Jam Saheb w stroju indyjskim

Skwer Dobrego Maharadży w Warszawie

Oprac.: Mieczysław Pogodziński

Click to listen highlighted text!